"Chcę spróbować wszystkiego". Tak wiele osób używa tych słów nie widząc, jaką zgubę niosą. Tak wiele osób już te słowa zgubiły. Człowiek zawsze marzył i to krótkie zdanie wywołuje całą burzę emocji i marzeń, jednocześnie nie wzbudzając ani krzty poczucia zagrożenia czy nawet ryzyka zagrożenia.
Tagi: friedrich nietzsche zaratustra
Tagi: okropieństwa
Pamiętaj. Ludzie, którym jest lepiej-są gorsi, ludzie którym jest gorzej-są lepsi. Wystarczy pamiętać, że jesteś człowiekiem, a im więcej tragedii Cię spotka, tym lepszym się stajesz, tym mocniej czujesz swą niezależność od rzeczy, które Cię dotyczą, tym lepiej budujesz Twoje Ja.
Co Cie nie zabije, to Cie wzmocni. Słuchaj tych, których los zrzucił do parteru, a którzy pamiętali, że są ludźmi, a człowiek ma siłę sie odbić od dna. Nie słuchaj tych, których linia kariery leciała pionowo do góry. Oni nic nie wiedzą, bo nic ich nie spotkało. Są bezwartościowi.
Trzeba poznać smutek, by prawdziwie poczuć szczęście. Trzeba ciężko zachorować, by docenić zdrowie. Trzeba być nie kochanym, by zasmakować słodkości miłości.
My jesteśmy lepsi. Silniejsi. To, co nas draśnie, ich zniszczy.
Szczęśliwego nowego roku.
Tagi: pamiętaj
Odkopałem pewną pracę własnego autorstwa sprzed lat, nieco zmodyfikowałem, i wstawiam, ponieważ uważam, jest warta lektury.
Trzy sekundy
To chyba moja pierwsza poważna praca w klimatach filozofii. Bardzo ciekawi mnie niezwykłość czasu, jego obszerność, nieskończoność we wszystkie strony. Wciągu kilku sekund już na Ziemi wydarza się niezliczona ilość wszelakich wydarzeń, dobrych i złych, a co, jeżeli istnieją jeszcze inne rozwinięte cywilizacje w innych galaktykach? U nich przecież również coś się cały czas dzieje. Czas jest wszędzie.
Przez jedną malutką chwilę ktoś może westchnąć, może się urodzić czyjeś dziecko, ktoś może umrzeć, ktoś napisać kilka słów na klawiaturze, a ktoś kilka skasować. Czas to wszystko widzi. Niezależnie w jakiej strefie czasowej na Ziemi mieszkamy, czas jest tylko jeden, i zna wszystko, co kiedykolwiek i gdziekolwiek się zdarzyło lub nie zdarzyło. Wie także o tym, że piszę te słowa, że są one o nim, i wie, czy skończę pisać tą pracę i , jeżeli tak, to wie kiedy to się stanie. Ale, czy to, że jest taki wszędobylski i wszechwiedzący, czyni go czymś wspaniałym?
Kiedyś tak. Na świecie było wszędzie zielono, zwierzęta prowadziły sobie swój spokojny żywot – zające kicały, małpy skakały. Potem jednak niektóre z tych małp straciły częściowo owłosienie, zaczęły się porozumiewać, palić drzewa, wybierać spośród siebie przywódców, którzy im rozkazywali. Zaczęli budować domy i tresować dzikie zwierzęta. Jednak niektórzy z nich nie potrafili oswajać bydła, więc zaczęli je kraść innym. To już byli ludzie. Zaczęli się nawzajem kłócić, oszukiwać i zabijać. Potem jeszcze zaczęli szkodzić nie tylko sobie, ale i swojemu otoczeniu – jesteśmy w 21 wieku, zanieczyszczenia powietrza znajdziesz nawet w najbardziej dzikich i niedostępnych dżunglach, pustyniach, jaskiniach. Niszcząc tak mocno świat, borykamy się dzisiaj z tymi problemami – niestety nie potrafimy ich w 100% zniszczyć. Zepsuliśmy nie tylko świat, ale i czas. Już zawsze czas będzie symbolizował pośpiech by przedłużyć nastąpienie i tak nadchodzącego końca. Prawda ta skrywana jest przed nami – zwykłym społeczeństwem. Nastanie koniec naszego świata, ale nie czasu. Czas przetrwa wszystko, także koniec, i znów będzie symbolizował klarowną, nieskażoną dobroć i spokój. Przez trzy sekundy nie będzie tak wiele śmierci, cierpienia, nienawiści i samotności.
---
Kiedyś potrafiłem wszystko prościej ująć, moje uczucia łatwiej było wyczytać z tekstu niż dziś.
Na koniec chciałem jeszcze polecić pewną piosenkę. Nie jest to muzyka której słuchałem do tej pory, muszę jednak przyznać, są to słowa piękne.
Przedstawiam wam poezję śpiewaną, poezję Edwarda Stachury, śpiewaną pzred Sławomira Zygmunta. Utór nosi nazwę "Zobaczysz":
http://w90.wrzuta.pl/audio/155DT04Al1q/slawomir_zygmunt_-_zobaczysz_poezja_edwarda_stachury
Tagi: trzy sekundy stachura
Nie zgłosiłem bloga by wygrac, lecz by sie pokazać. Ten blog założyłem i prowadzę z myślą o Was, staram się uświadamiać o otaczających nas problemach oraz przedstawiam własne rozwiązania. Staram się zmotywować Was do działania, do zmian, do własnego myślenia i odcięcia się od kontroli. Chcę, żebyśmy wszyscy mogli naprawdę zasmakować życia i wolności. Chcę szczęścia. http://www.blogroku.pl/a-takie-tam,gwco9,blog.html
Tagi: zgloszenie 2010
"Oborniki, sesja rady miejskiej - Anna Dziarmaga krytykuje planowany występ grupy rockowej Padlina Szarika. Władze miasta odwołały koncert zespołu. http://www.youtube.com/watch?v=6PPTZmgeLVQ " a gdzie wolność słowa, wolność młodzieżowych domów kultury (które polegać miały na tym, że nikt nie będzie wpływał na ewolucje kultury młodzieżowej) i wolność tego, co przekazują piosenki zespołów? GDZIE JEST WOLNOŚĆ? Znów władze chcą nam udowodnić, że trzymają nas za jaja i bezlitośnie ciągną w dół, w ruchome piaski, w pułapkę, z której już nie wyjdziemy. Musimy sie zacząć szarpać, im szybciej zaczniemy, tym więcej zyskamy! I tak wyrwie nam parę włosów, ale lepsze to, niż utonąć w tych brudnych łaknących wciąż chorowicie więcej i więcej łapskach. Już tyle czasu poświęcam, by oświecić was, zresztą nie tylko ja, a w społeczeństwie wciąż gruba większość nawet nie interesuje się polityką, czy tym, jakie prawa nimi rządzą. Jak zaś władza nadepnie im na stopę, skradnie pod przykrywką szczęście, ci, jak zwykle ignorancko, przeklną dwa razy i pójdą dalej. CO TO ZA POSTAWA? jak ja Cie zatrzymam i siłą nie puszcze na koncert, jak Ci ukradnę pieniądze, które za które jadłbyś syto przez tydzień, jak zamknę Ci usta, gdy będziesz mówił coś, co mi sie nie podoba - to oczywiste, że mi sie odegrasz! Będziesz pragnął wybić mi zęby, wytrzeć mną chodniki i ulice całego Wrocławia a potem wysłać na biegun. Gdy zaś robi to władza, mówisz "ja pierdole" po czym wzruszasz ramionami. Gdy zaś próbuje was zachęcić do działania, mówicie, że nic nie da sie zrobić, bez próbowania, bez nawet zastanowienia sie, kroczycie prostą linią, jak mrówki. Tak, polskie (i nie tylko) społeczeństwo, to jedno wielkie mrowisko. Królowa to większość rządu i grube ryby, które na rząd mają wpływ. Cała reszta to mrówki, które harują za niemalże dosłownie nic, za zminimalizowaną totalnie nagrodę, idą szykiem, którego chce Królowa. Jestem tym załamany. zdegustowany. zdemotywowany. na granicy depresji. Czyjaś śmierć, jak zauważyłem, zmienia ludzi. Może po prostu napisze książkę, jak moim zdaniem poprowadzić Polaków do wolności od tych tłustych szui, a potem po prostu skocze przez okno, na które teraz patrzę? Na pewno nie. To byłoby żałosne, niepewne, ja odleciałbym w ciemną nicość, a w Polsce media tak by wami poprowadziły, żebyście uznali mnie po prostu za zakompleksionego, psychicznie chorego idiote, który chciał zbawić świat swoimi herezjami. Powinniśmy założyć ruch młodzieżowy. Tak przedstawić się Wrocławiowi i Polsce, by uznali, że jesteśmy grzeczni, nie zagrażamy obecnej polityce i chcemy rozwijać sie kulturowo. Pod pretekstem poznawania głębiej historii Polski i rozwoju polityki w ostatnich latach, tak naprawdę uświadomilibyśmy reszcie, co za absurdalne rzeczy dzieją sie nam, co za wybitnie zagrany spektakl tańczą przed nami ludzie z uśmiechniętymi maskami na twarzach. Obudźcie się. Znów chcą z nas zrobić marionetki. Musimy dostać się w głąb tego systemu, część ruchu do polityki, część do sądów, część do edukacji, część do mediów. Wejdziemy tam i po cichu naprawimy wszystko, jak przez nikogo niezaważony, nic nie znaczący mechanik, który tylko przechodzi, gdzieś sie schyla i coś tam kręci. Kończę ten wpis z nadzieją. Nadzieja umiera ostatnia.
Tagi: wolność
Dlaczego przejmuje sie innymi, ich decyzjami, porażkami i szczęściem, skoro nie widzę, żeby ktokolwiek przejmował się mną? To tym powinienem sie zająć – myślę. Gdyby ktoś zaatakował moich znajomych, mój kraj, miałbym wielką siłę, by stanąć ramię w ramię do walki. Wiem to. Drzemie to we mnie, wielka słodka więź, z której jestem dumny aż do rozkoszy. Ale czy gdyby ktoś zagroził mi, miałbym towarzyszy, którzy by ze mną współpracowali, czy w nich też drzemie poczucie wzajemnej pomocy? Nadzieja, że tak, że oni nie widzą mojego przywiązania i myślą tak samo. Ludzie za mało okazują, jak silni byliby razem. Nie myślą o tym we właściwych do tego chwilach. Głupia moda, że to frajerskie, że każdy radzi sobie sam. Gówno prawda. Solo sami jesteśmy małym nic nie znaczącym gównem. Napapramy coś, ale na krótko. Dlaczego musze poprosić kogoś o pomoc, skoro widać co jest na rzeczy? Dlaczego inni muszą poprosić mnie, bo sam będę sie zastanawiał, czy jestem w ogóle potrzebny do pomocy? „Nie pomagaj mi, sam sobie poradzę” Czy jest coś złego w dojściu do czegoś z pomocą innych? Moim zdaniem to jeszcze więcej satysfakcji. I więcej się zyska. Teoria nadal trzyma się mej myśli. Tym razem jednak nieco inaczej. Powinniśmy pokazać na co nas stać. Muzyka pozwala mi poczuć się kimś innym lub przenieść mnie gdzie indziej. Nie ma już komentarzy na moim blogu, chyba upadam. Powiedzcie drodzy czytelnicy, czemu nie komentujecie? Każdy komentarz to wielka słodycz, wiem wtedy, że podzieliłem sie z kimś moimi przemyśleniami. A jak ktoś prowokuje do dyskusji, to już jest wyśmienicie.
Tagi: razem
Oto żywy skrajny tekst a zarazem przedstawienie myśli, które napadły mnie pewnego wieczoru.
Dziś już jest dobrze, pragnę jednak zachować tu ten obraz zakłopotania, niepewności, i dość ciekawego przejawu uczuć, który samemu mnie pokazał, jak ważni są dla mnie moi najbliżsi. Do dziś nie wiem do końca, co wywołało nagle tak intensywne i wręcz nielogiczne strzały i uderzenia myśli.
Zapraszam do niecodziennej lektury.
„To was zaszokuje, mam tyle w głowie ze nie wiem czy wszystko uda mi sie zapisać, mam tyle myśli, że boje się, że tego nie spamiętam. I wiem, że w trakcie mogę uznać ze to niedorzeczne, śmieszne i żałosne, ze to tylko uczucia, lecz nie mam podstaw do powiedzenia, ze kierują mną uczucia, jedyne wskazówki do doświadczenia, słaba wiedza. Muszę też sprawdzić co spotkało autora "Szklarza Wieczności", bo boje sie, ze jego też to spotkało. Ale on nie jest głównym tematem tego. Mam przeczucie, że niedługo, może jutro, może za tydzień a może za parę lat, na wymarzonych studiach, stanie sie mi tragedia, coś sie nagle zakończy. Mam na myśli takie rzeczy jak moje życie. I nie jest to z kompleksów czy zawyżonej samooceny, która mówiłaby mi, że musze być wyjątkowy, pozytywnie czy tez negatywnie, ale zawsze nie wiedziałem, co mną kieruje. Niemożliwe też jest, że jestem psychiczny, ludzie z takimi problemami zawsze byli tacy z powodu przeżyć, tragedii w życiu, a mnie jeszcze to nie spotkało, nie miałem aż takiego wstrząsającego i wprowadzającego w zakłopotanie życia. musiałem sie z tym urodzić. Byłem zawsze trochę inny i to ukrywałem. Boje sie, że to nie dotyczy tylko mnie, bo zaczynam ten tajemniczy czynnik widzieć wśród moich niektórych znajomych, tych których dobrze znam, choć nie wszystkich. I im to pisze, im chce to powiedzieć. Jagieł zawsze był egoistyczny i bezwzględny dla obcych, jednak dla bliskich jest nadzwyczaj opiekuńczy i wierny. Jakim więc cudem ma znajomych? Ma wybranków przepisanych, którzy przebili się przez ten mur? Myślę, że to wina właśnie tego czynnika. To ten czynnik kazał nam sie poznać. Sylwia nie jest jak wszystkie dziewczyny. Potrafi opierać się nadzwyczaj dobrze na wiedzy i zmieniać charakter na lepszy ,korzystny. Nie kieruje sie emocjami jak kobiety z natury, z genów jest im tak pisane bowiem. Rak zawsze chodź ma słabą wiedzę dokonuje nadzwyczajnych rzeczy. To nie odwaga. Rak nie jest odważny. To tajemniczy czynnik rzuca mu pod nogi zupełnie rzadkie, przypadkowe zdarzenia, które poprowadziły go do nas. Osób z tym czynnikiem. W nim wiec również ten czynnik istnieje i żyje. Źróbek zawsze był inny, wydaje sie, że kieruje sie emocjami, głównie negatywnymi, potrafi jednak być opanowany i wyzwolić pozytywne wibracje w stronę innych. On ma odwagę, ciągle to odrzuca, aż po dziś. To co napisałem na początku, o tym co sie wydaje w związku z emocjami, to również kłamstwo, błąd. To ten czynnik wyzwala w nim uczucie, bezźródłowe domyślenia do niepasujących do jego zamierzeń, a zmuszające go do wkroczenia na drogę która prowadzi do spotkania mnie i reszty ludzi z czynnikiem. Wujek, którego nie wszyscy znają, nie jest mi dobrze znany, zawsze jednak zadziwiał postawą, innowacją, pełnią nadziei i energii. Znam trochę jego historii życia i te zdarzenia nie kształtują takiego człowieka. On więc również posiada ten czynnik. Artur Malina. Ostatni z osób w których to spostrzegłem. Prawdopodobnie grozi mu szybkie zakończenie. Jedyny, który zna część końca książki, dlatego mnie zainteresował. Dlaczego wiec nie korzysta z krótszego czasu niż pisany zwyczajnym śmiertelnikom? Muszę to wiedzieć, potrzebne jest to mi, by uratować moich i jego znajomych, powyższych, i siebie. Muszę sie z nimi spotkać jak najszybciej, porozmawiać o tym, i tu zaczyna się wielka obawa. Boje sie, że czynnik nie jest taki wspaniały i zagrodzi mi drogę. A jeżeli najodważniejszy z mi znanych, Źróbek, nie potrafi sie jemu oprzeć? Czy jestem odważniejszy? Wątpię. Właściwie to wiem, że nie. No i wiem, że miałem jeszcze drugie tyle do napisania, ale myśli uciekły. Nie wiem ,czy powinienem to opublikować, by, jeżeli zniknę przed naszym prywatnym spotkaniem, Mogli to przeczytać sami. Muszę przekazać tę wiedzę.”
Tagi: czynnik
A więc wracam. Z racji tego, że wśród statystów do "80 milionów" poznałem bardzo sympatycznego gościa, który zaprosił mnie do kółka artystyczno-architektonicznego, będzie trochę o inspiracji, jej nakręcaniu i jej gaszeniu. No i właśnie najbardziej nakręcają nowe znajomości. Zauważyłem ciekawe procesy, gdy zaczynasz prowadzić dialog z nowo poznaną osobowością, bez względu na to, czy zgadzasz sie z jej poglądami, czy też je w 400% popierasz, czy jej zainteresowania są ci bliskie, czy dalekie, są ciekawe, czy zupełnie masz je na końcu kręgosłupa, osoba ta napełnia cie magiczną energią. Jedni nazywają to lekką fazą, inni banią, jeszcze inni dobrym humorem. Dla mnie to poprostu inspiracja. Ciekawa reakcja, która zamiast czystego THC, dodaje do tego pasje, wspomnienia, rzeczy które kochamy, i to wszystko miesza. Jak dobry drink. Zmieszane nie wstrząśnięte. O dziwo najmocniejsze porażki, które pieprzną Tobą o ziemię jak workiem ziemniaków, również inspirują, tylko, że w ten inny sposób, a konkretniej, ten żałosny maga-emo sposób, i wtedy tylko gadasz o marzeniach, wspomnieniach, wspaniałym świecie w którym żyją wszyscy oprócz Ciebie i w ogóle. I co jest z tym przedziwnym zbiegiem okoliczności, że gdy chcesz zmienić swoje życie na jakiś precyzyjnie określony sposób, nagle zjawia sie miliard osób i miliard niecodziennych wydarzeń, które murują Ci drogę. Ten system musi upaść teraz, zaraz! A sukcesy, duże czy małe, mnie osobiście, motywują jedynie do lenistwa. Działa wtedy coś w stylu "Jestem pierwszy, po co sie dalej starać?" i wtedy wszystko znów spada do normy a często i niżej. I tak sobie skaczemy jak kauczuk w świecie bez oporu powietrza. Oto nasze życie.
Tagi: oto nasze życie
Że w 2012 jest koniec świata? Spoko, ja nie mam planów nawet na nastepny tydzień. Ludzie mówią, że "myślą o swej przyszłości", ale oni przecież jedynie marzą. nie planują niczego szczegółowo. Plany mają jedynie na conajwyżej miesiąc naprzód, a w dalszej przyszłości jedynie pojedyncze punkty, które chcą spełnić. Właściwie, to osobiście czuję pewnego rodzaju lęk przed przyszłością. Nie ma żadnych powodów, a i tak poddaję niewielkiej wątpliwości, czy architektura to właściwy wybór, czy powinienem studiować w Polsce, czy będę miał szczęśliwą rodzinę, czy wogóle będę miał rodzinę, czy ma, ludzka przcież, wola wystarczy, by wciąż żyć wolnym od nałogów i ciągłego stresu, które niektórych dręczą niczym niekończący się koszmar aż po grób? Czy po prostu ludzkość jeszcze o tak wielu rzeczach nie wie, czy też to ja tak wiele nie wiem? I czy sie kiedyś dowiem? Czy nasz kraj sie polepszy? Czy może już jest wspaniały, a po prostu ktoś rozpuszcza parzące jak kwas wstrętne ploty, które niszczą naród? Musimy w nas wierzyć, mimo niewiedzy. I tak samo ja muszę wierzyć w siebie samego, mimo tak gromkiej niewiedzy. Tylko tam zwyciężę, a nagrodą będzie urzeczywistnienie moich marzeń. ----------------------------------- Drobne złote myśli mojego autorstwa ----------------------------------- od łechtaczki, kobieta wrażliwsze ma tylko serce! ---------- :pasta do zębów: -dasz za mało-ubolejesz na tym ty, dasz za dużo - uboleją na tym wszyscy więc- mały egoista czy mały wolontariusz? ---------- Zimą tęsknimy za latem, a latem tęsknimy za zimą. NIkt nie wspomina o pięknie powstających kwiatów i śpiewie ptaków wiosną, a tym bardziej o tym niezwykłym widoku tysięcy opadających w parku złocistych liści i poetyckim nastroju, w jaki wprawia nas jesień... --- PS: Cieszę się, że coraz więcej komentarzy spotykam na moim blogu, Dziękuję wszystkim za odwiedzanie go i wyrażanie własnych słów :) No i zachęcam do jeszcze większej ilości jeszcze gęstszych komentarzy! Tego tu nigdy za wiele :)
Tagi: zwątpienie
małe głupoty ~Drzwi, które automatycznie otwierają się w autobusach, a które manualnie trzeba otwierać w tramwajach~ Dlaczego w autobusach mogę oczekiwać pełnego luksusu, wyłożonych tkaniną siedzonek, działających kaloryferów, mnóstwo siedzeń, wszystkie dwuosobowe, by bez problemów można było z kimś rozmawiać podczas jazdy, a w tramwajach przeżyję bez tego? OTÓŻ NIE NARZEKAŁBYM NA TO, GDYBY NIE JEDNA SPRAWKA: W tramwajach trzeba za każdym razem, gdy chcę do niego wejść/lub z niego wysiąść/ muszę przycisnąć ten mały, ukryty wśród zabijającej tęczy reklam dookoła przycisk „otwórz drzwi”. Ten wynalazek tylko wydłuża czas stania tramwaju na przystanku! Autobusy gdy podjeżdżają już w drodze otwierają się dla pasażerów. Tramwaj podjeżdża, i musi w pełni wyhamować, by dało się wogóle trafić ten mały przycisk, nie wspominając o dużej liczbie osób, które po prostu o nim zapominają i stoją w nadziei, że drzwi zaraz się otworzą niczym sezam. Nie wspominając o wcale nie tak skromnej grupie osób, które o przycisku zapomniały i tramwaj im po prostu odjechał. ~Żarówki~ Kiedy UE zabroniła sprzedaży żarówek 100W, ponieważ były one zbyt mocne (biadolenie o ekologii i ochronie świata) pewna firma, a za nią wiele innych, zaczęła produkować żarówki 99W. To doskonały przykład i zarazem dowód na to, że jak człowiek coś sobie zamierzy, to i tak to zrobi. Nie można tak po prostu łamać schematów, które nie są złe dla ogółu, a jedynie dla jakiejś grupki, kosztem reszty. Miałem co do tego jeszcze parę innych przykładów, jak wizy do USA, czy polityka w Polsce, ale szkoda pisać – wystarczająco wyraźnie już to ująłem. ----------- Zagadka Nie rozumiem jednego. mam wadę wzroku, której definicją jest to, że nie widzę czegoś, co jest daleko. DALEKO, a nie czegoś, co jest małe. Gdy coś jest bardzo małe, ale jest na zdjęciu, plakacie, widzę to dobrze, bo plakat wisi 0.5 metra ode mnie. I tu jest problem, bo gdy patrzę na odbicie w lustrze czegoś, co jest daleko, widzę to tak samo niewyraźnie, jak gdybym na to patrzył z pozycji lustra. A przecież patrzę nie na obiekt, a na jego odbicie w lustrze. Hej! - lustro jest 0.5 metra, a nie 20 metrów ode mnie! Muszę złapać jakiegoś porządnego fizyka i mu zadać tę zagadkę...
Tagi: zagadka, głupoty, niby-nic
A więc tak: Od kiedy pierwszemu homo sapiens zaczęło coś świtać w główce można mówić o początkach wychodzenia z jaskini Platona. Ale to było dopiero machanie paluszkiem w stronę wyjścia. Pierwsi greccy filozofowie, ich poddawanie wątpliwości otaczającego ich świata, próby podważania przesądów i nieuargumentowanych założeń, to już niepewne kroki po wysokich stopniach ku świetlistej i jakże interesującej górze, światłu wdzierającemu się do jaskini. Pierwszy sukces, złamanie jakiegoś przesądu, udowodnienie, że jest zupełnie inaczej, to już wyjście. Wraz z czasem coraz więcej ludzi zaczęło wychodzić na powierzchnię. I wtedy stao się coś niespodziewanego, jak na tę rajską i sielankową atmosferę - część z tych, którzy wyszli, postanowili zagarnąć całą powierzchnię po za jaskinią dla siebie, a resztę powoli spychać spowrotem do jaskini i wmawiając im ,że tam jest lepiej. Górowanie tychże ludzi widać przez całe średniowiecze. Potem są skomplikowane i zróżnicowane przypadki, o których nie ma co teraz się rozpisywać. Sęk w tym, że takie sprytne liski przetrwały do dziś, są słabsze, bo duża część społeczeństwa twardo stoi na powierzchni i wie, że jest jej tu najlepiej. Tym bardziej część z nich wie o tych zdradzieckich i samolubnych liskach. Musimy walczyć z tymi liskami. Nie wszyscy rewolucjoniści, cnotliwi rycerze niosący śmierć liskom, postąpili słusznie, ale wszyscy zrobili coś dobrego, a bynajmniej wszyscy do czegoś dobrego chcieli dojść. Walczyli o wolność społeczeństwa od brudnych, zniszczonych i konfornistycznych lisków. Żadko widzi sie moment wyleczenia liska, ale musimy od tego zaczynać, bo inaczej nazwą nas chuliganami. Punk to nie chuligan, puynk to rewolucjonista. Niektórzy chuligani nazywają się punkami ale jest to błędne. Punk to toś, kto zastanawia się nad sensem tego i tamtego i wcale nie jest anarchistą, który niczym zbuntowany nastolatek, nie daje sie nikomu palcem tknąć. Jeżeli ktoś właściwie sprawuje władzę, punk będzie głosił to i chwalił władcę. Ale jeżeli władca okaże się liskiem, punk będzie śpiewał ballady, pisał wiersze i okrutne piosenki o jego brudnych czynach, by lisek już nigdy nie mógł się oczyścić ze swych wstrętnych czynów. Ale do rzeczy: Wszyscy powinniśmy być punkami z powyższej definicji. Wraz z internetem powróciła możliwośc robienia czegoiś więcej niż bezmyślne polykanie informacjii z mass mediów. Mamy globalne fora, komunikatory, cały czas dyskutujemy. Musimy dyskutować o tym, co się dookoła nas dzieje, i czy jest to słuszne. Niech powróci sprawiedliwość! Polecam: http://www.badreligion.boo.pl/eseje/eseje_manifesto.html PS: zaczęłem od "a więc" specjalnie, powinniście już rozumieć.
Tagi: punk, jaskinia, platona
Gdzie nie spojrzysz, widzisz hasła istytucji i stowarzyszeń pomocy temu i tamtemu, ale nikt nie chce pomóc tobie, a jedynie oczekuje od ciebie złota. Gdzie nie spojrzysz w mediach wszyscy umierają, są gwałceni, okradani, szantażowani, bici, obrzucani błotem, wszędzie nieszczęście. Codzienne wiadomości w TV mówią ci, że żyjesz w piekle vi nie ma lekarstwa nma uroki tego miejsca. Gdzie nie spojrzysz, reklamy mówią ci w skrócie, że wszystkie rzeczy w sklepach są piękne, pyszne, niezawodne, spełniające wszystkie twe wymagania i kierując się tymi atrakcyjnymi prezentacjami twe życie będzie ponadziemskie. Media co krok kradną nam serce, by je podeptać, połamać, osrać i brutalnie zbeszcześcić i takie oplute sparciałe oddać. Jeżeli nic nie zrobimy, nasze społeczeństwo, czyli my sami, wykończymy się nawzajem. Mam tu na myśli nasze uczucia, bo bez nich juz nie jesteśmy ludźmi. Tak naprawdę w 100% i tak już nie jesteśmy. Byliśmy w dzieciństwie, wtedy były pełne nadziei oczy wierzące w marzenia i serca oddane tylko rodzicom i tej jedynej koleżance z przedszkola, której rysowało się laurki i częstowało cukierkiem. Byliśmy wtedy wolni od mediów, bo nas nie interesowały, nie potzrebowaliśmy ich. Teraz tylko nam się wydaje, że ich potrzebujemy, ale trudno będzie się uwolnić od tego złudzenia. Rozwiązanie? Dystans. Ja stosuję, częściowo działa. Teoretycznie lepsze byłoby zupełne odcięcie się od mediów, ale praktycznie niemożliwe, bo jak mógłbym pisać tego bloga ;] Dystansem niszczę najgorsze rzeczy, jak instytucje charytatywne krzyczące na mnie, żebym rzucił grosik. Przykro mi, ale nie pomoge komuś z plakatu, nieważne jak chory jest. Pomagam za to z chęcią komuś z krwi i kości. Jak mojej matce, ale nie o mnie ten blog. Dystansem niszczę reklamy, kupuję rzeczy sprawdzone pzreze mnie, a nie pana/panią z telewizji, smakują mi rzeczy, które ja kiedyś pzretestowałem, a nie które zobaczyłem w reklamie i będę jeździł samochodem sprawdzonym przez innych, a nie tym z bilboardów. Komentarz pozostawiam wam.
Tagi: serce, serca, miedia
Czytanie książek jest zajebiste, rozwijające wyobraźnię, motywujące do życia, inpirujące, wciągające, fajne, poszerzające horyzonty, płodzące pasje, zainteresowania, poglądy, odkrycia! Ale zabiera cholernie dużo czasu. Mimo to finalnie zakończyłem czytanie "Apokalipsy według Pana Jana" Roberta J. Szmidt. Jest to książka osadzona w postapokaliptycznej Polsce, w tym we Wrocławiu. Ale nie będę tutaj recenzji książki dawał. Chciałem jedynie nawiązać, że gdy czytałem tę książkę, miałem potem znacznie większą chęć do szkicowania, niż gdy spędziłem wieczór na kompie. A to ciekawe, bo obie rzeczy lubię robić tak samo. Czytanie książek zachęca mnie do działania i wraz z tym odkryciem, zamierzam czytać więcej i więcej. Dziękuję. Dziękuję Wszystkim pisarzom na świecie. PS: Pisarz rodzi pisarza. Książka rodzi książkę.
Tagi: ksiązki motywacja rozwój
Tak, po mej jakże długiej nieobecności, przedstawię osobisty rzut okiem na tak zwane „przygody”. Jest to dość ciekawa relacją pomiędzy ludźmi, bo oboje zgadzają się właściwie na coś w rodzaju związku bez uczuć, a jedynie dla zabawy, ideologią jest dążenie do wyciągnięcia jedynie pozytywnych cech normalnych związków. Obie strony czują, że nie mają nic do stracenia, więc ufają sobie i są wobec siebie szczere bardziej, niż by były w normalnych związkach, co ciekawe. Doprowadza to do znacznie szybszego zbliżenia się fizycznego i wielu gorących momentów ;] Z boku jednak przez zdecydowaną większość wygląda to jak namiętny, prawdziwy i pełen uczuć związek, wprowadzając w błąd całe otoczenie. To doprowadza do wielu znaków zapytania zarówno wśród twoich znajomych, jak u samego siebie. Przygoda tak szybko jak sie zaczęła, tak szybko się kończy, a wszyscy wokół są zdziwieni temu ewenementowi. Więc koniec końców: Przygody pozwalają na ekstremalne zaspokojenie, ale na krótki okres, więc lepiej ich unikać. Związek z obowiązkami, odpowiedzialnością, ale i uczuciami, ciepłem i normalnym tempem jest o wiele ciekawszy.
Tagi: przygody związki
Hobby - kolejny temat, o którym się dużo gada. Temat rzeka :D Każdy ma jakieś hobby. To jedna z tych rzeczy, dzięki którym możemy być z siebie dumni. Oddajemy się czemuś z pasją i w tym stanie czegoś dokonujemy. Potem się tym chwalimy i zdobywamy respekt znajomych, tak jak i chwalimy ich za ich dokonania. Albo i nie. To zależy, jak mili jesteśmy. Ja na przykład rysuję dużo, i tu skorzystam z okazji i wrzucę wreszcie jakąś fotę na mojego bloga: [KLIK!] Zachęcam jak zwykle do komentowania. Piszcie o swoich hobby, opinie na temat notki oraz jak wam się podoba moja praca :) Pozdrawiam
Tagi: hobby
Wszystkie rozmowy opierają się na naszych osobistych opiniach, upodobaniach, stylu życia itp. Niestety nie wszyscy z nas do końca radzą sobie z przekazywaniem tych informacji (nie mówię, ze ja jestem super i sobie z tym radzę, mówię jedynie, że to zauważam i chciałbym zmienić), a także odbieraniem ich od innych osób. Często w rozmowie dochodzi do sprzecznych zdań i wyraźnej niezgody jednego, lub obu uczestników konwersacji, z tym "że on twierdzi inaczej to musi być głupi" i tym usilnym dążeniem to przekonania drugiej osoby. W końcu oboje albo odpuszczają ze zmęczenia ciągłym przekrzykiwaniem, albo dochodzi sie na siebie wkurzą i milczą. Problem - niezgoda i brak akceptacji innych zdań. I jeszcze jedno - nie napisałem tego pod wpływem ostatnio ostro się szerzącej mody na tolerancję (yyyhhh aż mi się chce rzygać, jak słyszę na każdym kroku "ja jestem tolerancyjny, pedały są spoko, odwalcie się od Niemców, to co kiedyś zrobili się nie liczy, teraz są inni"). Takie rzeczy są głupie. Chodzi jedynie o to, że jak ktoś ci nie szkodzi tym, że on lubi frytki z keczupem, a ty bez, to nie trzeba się z nim od razu witać środkowym palcem przez następny tydzień. Nawet jeżeli keczup psuje cały smak frytek.
Tagi: opinie, zdania, gusty
Dziewczyny - dla każdego faceta temat ponadczasowy, zawsze dobry jako podstawę rozmowy. Faceci rozmawiają o dziewczynach bardzo dużo, ale i tak jest to dla nas za mało. Tak już mamy. Myślimy o was często, zastanawiamy się nad waszym zachowaniem, próbujemy zrozumieć, odkryć. A wy wcale nie pomagacie! Każdy kolejny krok kobiety tylko komplikuje próby zrozumienia dziewczyny. Ostatecznie wychodzi na to, że mamy dość, bo i tak nie zrozumiemy. A za 5 minut znów próbujemy przeanalizować wszystko ;] "Oni myślą tylko o cyckach" - a gówno prawda! Jak mnie to denerwuje. Argh! ar! Większość facetów się zgodzi, kolejność oceny kobiety (jeśli chodzi o sam wygląd zewnętrzny) to: 1. Buzia(zarówno, jak bardzo została obdarzona przez naturę, jak i to, jak tą buźką okazuje emocje), 2. Figura(moja uwaga: macie być ZGRABNE, a nie jak najchudsze. Anoreksja nas nie kręci ;p), 3. Biust(chociaż osobiście jak się głębiej zastanowiłem - nawet tak niegrzecznie zwane "dechy" mi nie przeszkadzają. Biust to po prostu miły dodatek, nie wymagany obowiązkowo.). Tak. Do tego dochodzi ocena tego, jak rozgarnięta jest dziewczyna, jak śmiała do rozmów itp. jak bardzo otwarta na wspólne spotkania, wyjścia gdzieś itp. Koniec końców - o wiele więcej niewiast ma szanse, niż myśli, że ma. A co wy dziewczyny myślicie o nas? Na co patrzycie selekcjonując nas w swych główkach? Czekam na odważne komentarze płci przeciwnej.
Tagi: kobiety, dziewczyny
Rodzina to ciekawy temat. Widać, że każdy stosunki ze swoją rodziną są bardzo zróżnicowane: mniej lub bardziej się przejmuje jej zdaniem, mniej lub bardziej przeżywa smutki i sukcesy w rodzinie, mniej lub bardziej lubi spędzać z nią czas, mniej lub bardziej lubi o niej rozmawiać. To zaś prowadzi często do bardzo sprzecznych wypowiedzi lub nawet sytuacji. Jeden na słuch o tym, że „na imprezie u Piotrka będzie jego ojciec” się ucieszy, a drugi zacznie się zastanawiać wogóle nad pójściem na tą zabawę. Chociaż obie osoby nigdy ojca Piotrka na oczy nie widziały. To oczywiste, że zdanie o rodzinie każdego z nas w dużym stopniu formuje jego własna rodzina, ale mają na to jednak wpływ inne rzeczy, jak: znajomi, filmy, książki, telewizja, odkrywanie na własnym ciele różnic pomiędzy swoją rodziną, a czyjąś inną (zarówno wad jak i zalet po obu stronach). Moje zdanie na przykład jest takie, że do lat 18 powinno się wypełniać obowiązki rodzinne, żyć i budować wspomnienia z rodziną, pomagać jej w potrzebie itp. po prostu pokazywać, że nie jest się darmozjadem, że jest się równym z innymi członkami rodziny. to pozwoli nam godnie od niej odejść, tworząc z drugą połówką nową, własną rodzinę. Rodzina, to podstawa naszego życia, choć często o tym zapominamy i stawiamy wyżej znajomych. Znajomi znajdą się zawsze, a rodziny się nie znajduje, rodzinę się ma. Oczywiście znajomi też są ważni, ale oni nas nie wychowują, nie karmią, a jedynie spędzają z nami czas ;] Pamiętajmy o tym, że rodzina też chce z nami spędzać czas. :)
Tagi: rodzina
"Przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi" - zawsze odbierałem to jako tekst typu "mam spoko znajomych, więc oni tez muszą mieć spoko znajomych, więc możesz z kimś do mnie wpaść na chatę". Ale tu rozczarowanie - gdy się nad tym zastanowiłem, to w końcu, jeżeli przyjaciele moich przyjaciół stają się moimi przyjaciółmi, to wtedy ICH przyjaciele stają się także moimi, pętla się zamyka, i mamy przyjaciół na całym świecie. Innymi słowy cały tekst idzie do śmieci, albo słowo "przyjaciel" ma w dzisiejszych czasach tak płytkie znaczenie jak znajomi na naszej-klasie. Przyjaciele trzeba znać parę lat, no dobra, w niektórych przypadkach wystarczy parę miesięcy, ale to musi być parę mocno zżytych miesięcy, z dużą ilością wspólnych emocji i przeżyć. I tylko tą jedną osobę możesz nazwać przyjacielem, a już ich przyjaciół nie, oni nie mają z tobą nic wspólnego. kropka. next.
Tagi: przyjaciele
Ostatnio wybory były. Nagłaśniane w telewizji, Internecie, na ulicach i chodnikach. "że masz prawo do oddania głosu, że to twój obowiązek, że ważna decyzja" I tu nasuwa się myśl: wszyscy narzekają, że ten nasz rząd do niczego, że oni tylko kradną, a nic nie robią, że pchają się tam dla kasy i wogóle potwory jedne. Ale jak wybory, to wszyscy lecą i głosują. Pytasz się ich, na kogo głosowali - "Na najlepszego" kto jest najlepszy? - "Ten, co najmniej kradnie" Problemy: 1. Nasz kraj jest na tyle śmieszny, że sami się nawzajem tylko poniżamy i obrzucamy błotem, ale żeby to zmienić, to wszyscy milkną. 2. Skoro uważamy, że wszyscy politycy kradną, to po co wogóle głosujemy ? 3. Inna sprawa, że politycy biorą złą strategię - zamiast mówić co zrobili (może nie wszyscy, ale jednak niektórzy coś tam zrobili, a mało o tym mówią), ci obiecują, co ZROBIĄ, a u nas już sie tak to utwierdziło, że to co polityk obiecuje, to nie zrobi. 4. popatrzmy na inne kraje: Wielka Brytania - Wszyscy wielbią królową i to, co ona robi, wspierają jej poczynania, motywują ją. USA - ci to wogóle wierzą bardziej w siebie niż w Boga, co sprawia ich o dziwo, przepraszam za użyte słowo, zajebiście twardymi i zgranymi patriotami. Niemcy - nie lubie ich za historię, oni zaś mają to w dupie i nadal nie jest im wstyd za swoje czyny i też trzymają się twardo kupy. I tu moja uwaga w formie kontrastu: Nie potrafimy tak wierzyć w głowę państwa, jak ci z Wlk. Brytanii, nie jesteśmy takimi patriotami jak ci z USA, nie potrafimy mieć w dupie naszych porażek i być tak pewnym twardości swego państwa jak ci z Niemiec. Oczywiście są wyjątki, ale ogółem ja tak właśnie to widzę.
Tagi: polska, rząd
A więc zaczynamy. Wstęp będzie krótki, bo nikt nie lubi długich wprowadzeń (jak ktoś chce wiedzieć więcej - wystarczy pytać w komentarzach.) A więc coś o mnie - właśnie kończę 3 klasę gimnazjum, lubię szkicować, zastanawiam się nad zostaniem architektem w przyszłości, wydaje mi się, że moje oceny w szkole są dobre, lubię słuchać rocka, rocka alternatywnego, punka i pochodnych. Blog założony został pod mocą spontanicznego zajarania się dzieleniem z całym światem swymi przemyśleniami. zobaczymy co z tego wyjdzie :) Nie będzie to zwykły blog nastolatka, zapchany emotikonkami i pozdrowieniami dla kumpli, nowe wpisy będą się pokazywać, gdy coś nowego przyjdzie mi do głowy, a więc nie powinno być nudnie. Postaram się. Oczywiście nie będą tutaj jedynie ciężkie, psychologiczne tematy, znajdą się także ( i pewnie nawet w większości) problemy codzienne, sens istnienia jakichś rzeczy we współczesnym świecie i możliwości zmian tego. I najważniejsze - czyli interakcja z czytelnikami. Nie wymagam, ale fajnie by było, jakby po za opiniami na temat tego, co piszę, ludzie się aktywnie dopisywali do moich myśli :) Coś wam nie pasuje? Krzyczcie! sprzeciwiajcie się! Dyskusje rozwijają ;]
Tagi: wstęp